Materiał na dobry design - wywiad z Agatą Nowotny

Podczas targów „Arena Design” w Poznaniu publiczność zobaczyła premierowo wystawę, która w zmienionej formie zagości również na 14. edycji Łódź Design Festival. „Zasoby 2. Slow Materials” to kontynuacja projektu, którego pierwsza odsłona, „Od materiału do produktu”, podbiła serca zwiedzających podczas ubiegłorocznego festiwalu. Między innymi o tym, czego możemy spodziewać się po tegorocznej edycji, o plastiku, zwykłej szklance, śmieciach i zmieniających się realiach produkcji z kuratorką wystawy – Agatą Nowotny, rozmawia dyrektor ŁDF Michał Piernikowski.

Rozmowa została przeprowadzona 11 lutego 2020 i ukazała się w marcowym numerze miesięcznika BIZNES meble.pl

Michał Piernikowski: Projekt „Zasoby” idealnie oddaje ideę i cele, które stawiamy przed festiwalem. Zachwyciło mnie to, że opowiadając o tradycyjnym wytwórstwie przedmiotów, zwracał uwagę na coś współcześnie bardzo aktualnego, na wartość materiału, na szacunek dla przedmiotów i wytwarzanie ich w taki sposób, żebyśmy lepiej je rozumieli. Czym dla Ciebie była idea pierwszej wystawy?

Agata Nowotny: Projekt zrodził się z wielkiej ciekawości tego, jak powstają rzeczy, kto za tym stoi. To takie wchodzenie za kulisy. Gdybym miała powiedzieć o misji, która mi przyświeca, byłoby to sprawienie, że ludzie mają większą świadomość przedmiotu, kultury materialnej dotyczącej wszystkiego, co ich otacza. Na przykład codziennie sięgamy po szklankę z wodą. Czy zastanawiamy się, skąd ta szklanka się wzięła, kto ją wyprodukował, w ilu krokach, z jakiego materiału? Kiedy ludzie na wystawie dowiadują się, że kryształowa szklanka przechodzi przez dwadzieścia par rąk, nabierają do tego przedmiotu większego szacunku.

Jak wyglądały rozmowy z zaproszonymi firmami? Czy rozumiały ten projekt, były nim zainteresowane?

Szczerze mówiąc bardzo różnie. Niektórzy w mig łapali ideę i bardzo się cieszyli, a inni dopiero po jakimś czasie odkrywali, że można dostrzec piękno w czymś, co im się wydaje przeciętne, zwykłe i mało wartościowe. Nagle, dzięki temu, że pokazywaliśmy to z pewną czułością i wrażliwością, ich pracownicy sami zaczynali dostrzegać to piękno. Nie wiedzieli, że można pokazać proces w taki sposób, że nie trzeba koncentrować się tylko na efekcie finalnym.1 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

Czy nie wydaje Ci się, że w tym momencie taka narracja, to zaglądanie za kulisy stało się jednym z elementów, którym coraz bardziej przeciętny odbiorca kieruje się, wybierając produkty?

Tak, zdecydowanie. To wręcz nowa narracja, pewien sposób komunikowania się marek. Na targach zawsze widzimy finalne produkty. Ale ileż można konkurować wyglądem i funkcjonalnością? Rynek jest tak rozwinięty, że konkurencja idzie dalej – coraz bardziej liczy się znaczenie przedmiotów, sposób wykonania czy materiał.

Trzeba się zastanowić, jak w ogóle opowiadać o materiałach...

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że materiał jest bohaterem opowieści. Ten sposób mówienia dopiero powstaje. Bardzo dużą uwagę przykładam do tego, żeby „Zasoby” miały swój styl opowieści. Opisy powstały z perspektywy materiałów – opowiadamy historie o tym, co dzieje się z danym materiałem w pierwszej osobie. To nietypowe. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że materiał ma jakieś swoje życie, że czeka na pocięcie, schnie czy jest przetapiany na inną formę. Fascynuje mnie to, bo materiał to z jednej strony coś niezwykle ważnego, a z drugiej bardzo często niewidocznego. Wyobraźmy sobie szklankę z gumy albo z drewna. Nawet jeśli ma taki sam kształt, ma zupełnie inną funkcjonalność i wygląd, wagę, cenę, znaczenie kulturowe. Materiał jest kluczowy.

Pierwszy projekt skupiał się na materiałach, które można nazwać naturalnymi, od tysiącleci pozyskiwanymi w różny sposób z naszego otoczenia.

Pokazywaliśmy cztery podstawowe, tradycyjne materiały: drewno, szkło, ceramikę i metal. Lubię myśleć, że pierwsza edycja to było wprowadzenie pewnego sposobu narracji, mówienia, że nie ostateczny projekt jest ważny, tylko proces, który doprowadził do jego powstania. Dlatego przedstawiliśmy, jak z tego samego materiału można zrobić zupełnie inne produkty. Na przykład z kłody drewna można zrobić ultranowoczesny, bardzo skomputeryzowany produkt, jakim jest półka na wymiar marki Tylko. Z drugiej strony pokazywaliśmy, jak w Famegu powstaje tradycyjne gięte krzesło, którego technologia wytwarzania nie zmieniła się od ponad stu lat.
2 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

W najnowszej odsłonie skupiliście się na jednym z największych wyzwań współczesnego świata, czyli na plastiku. Jak Ty postrzegasz plastik? Ja, z jednej strony, jestem wielkim fanem tworzyw sztucznych wykorzystywanych w produkcji przemysłowej. To dla mnie jedna z najważniejszych dwudziestowiecznych rewolucji, rewolucja materiałowa związana z plastikiem, która wydźwignęła z biedy niesamowite ilości osób i był to, oraz wciąż uważam, że jest, materiał bardzo ważny. Z drugiej strony mamy z plastikiem duży problem.

Druga odsłona wystawy nosi tytuł „Slow Materials”, powolne materiały. Plastik kojarzy się często z czymś szybkim, z jednorazowością. Ale tworzywa sztuczne to przecież materiały bardzo długo trwające, niezwykle wytrzymałe. Kiedy pomyślę o tym, że z czegoś, czego rozkład trwa nawet tysiąc lat, produkujemy jednorazówki, które zaraz po użyciu wyrzucamy do śmieci, przechodzi mnie dreszcz. Zgadzam się z tobą – w plastiku jest moc. Idea wystawy zrodziła się poniekąd z kontrowersyjnej wypowiedzi projektantki Justyny Fałdzińskiej, która podczas panelu towarzyszącego pierwszym „Zasobom” powiedziała: ja kocham plastik. Później kilku dziennikarzy pytało mnie: jak to? Czy w dzisiejszych czasach to jest odpowiedzialne, mówić „kocham plastik”? Rozumiem, dlaczego ona to powiedziała. I rozumiem, że może to oburzać.

Uświadomiłaś sobie, że trzeba wziąć ten materiał na warsztat?

I pokazać go zarówno od dobrej, jak i kontrowersyjnej strony. Podczas pracy nad nową wystawą odwiedziliśmy plac recyklera, producenta, który przerabia plastikowe butelki, PET (politereftalan etylenu, jedno z najczęściej wykorzystywanych tworzyw na świecie). To dopiero doświadczenie! Najchętniej wszystkich bym zabrała, żeby zobaczyli to na własne oczy. Stoisz na placu otoczony milionem butelek. To robi wrażenie! Nawet nasze wspaniałe zdjęcia tego do końca nie oddają (integralną częścią „Zasobów” są zdjęcia Krzysztofa Pacholaka, dokumentujące proces wytwarzania przedmiotów). Pojechaliśmy do Marbetu, żeby zobaczyć, jak z syntetycznej tkaniny zrobionej z takich przerobionych butelek powstaje pełnowartościowy produkt. Na wystawie pokazujemy panel akustyczny, zaprojektowany przez Macieja Karpiaka. Kiedy patrzy się na ten produkt, w ogóle nie widać tam butelki i sztuczności.

W pierwszej odsłonie zwracaliście się ku materiałom, które są z ludzkością od dawna, znamy je i traktujemy jako coś niezwykle wartościowego. Mam wrażenie, że w najnowszej części, poświęconej przetwórstwu plastików, trochę odwracacie ten porządek. Mamy po prostu odpad, zasobem jest śmieć, który powstaje z ludzkiej nieodpowiedzialności, a który wykorzystywany jest do wykonania obiektów konkretnych, pięknych, ale powstających z czegoś, co jest problemem.

Paradoksalnie często z tych śmieci powstaje coś, co jest bardziej użyteczne i wartościowe, niż pierwotnie. Pokazujemy na przykład płytę, która przypomina lastryko. Gdy się jej bliżej przyjrzymy, okazuje się, że pływają tam zatopione sreberka, kawałki kodu kreskowego czy napisów z opakowania, dlatego, że powstał on z kubeczków po jogurtach. To jest materiał HIPS (Polistyren wysokoudarowy), odmiana plastiku. Z tysiąca opakowań powstaje płyta o wymiarach 100 x 200 cm. Tysiąc opakowań w worku to śmieci, ale z wykorzystaniem technologii i dobrego projektu producent Smile Plastics tworzy z nich przepiękny, funkcjonalny obiekt do wykorzystania w różnych przestrzeniach. W rezultacie nie tylko dostaje on drugie życie, ale wręcz zyskuje na wartości. W tym wypadku rzeczywiście śmieci są zasobem do stworzenia nowych produktów.3 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

Mówimy o nadaniu śmieciom nowej wartości. Od kilku lat odmieniamy przez przypadki recycling, upcycling i wszystkie sposoby radzenia sobie z odpadami. Mam do tego sposobu myślenia ambiwalentne podejście, bo nie likwiduje on problemu, jedynie łagodzi skutki. Osobiście uważam, że recycling powinien być postrzegany jako etap przejściowy. Dla mnie nie jest śmieciem sam plastik, bo świetnie wykonane produkty plastikowe mogą długo żyć. Problemem są opakowania jednorazowe. Odpowiedzialnie byłoby przestać mnożyć produkcję śmieci tego typu. Z tym tematem chcemy zmierzyć się przy rozszerzeniu wystawy „Zasoby” na ŁDF. Poszukać nowych materiałów, które wychodzą poza plastik.

Mamy dużo rzeczy, produkujemy dużo śmieci, nie nadążamy z ich recyklingiem, nasz system jest niewydolny. Przetwarzamy dużo mniej, niż połowę śmieci, które generujemy. Zaledwie około 8% plastiku na ziemi jest przetwarzane. Co się dzieje z pozostałymi 92%? To niezwykły moment w historii, w którym nowe wyzwania stoją przed producentami, konsumentami i projektantami. Nieodpowiedzialnie jest projektować nowe produkty nie myśląc o tym, jakie odpady będzie generowało ich wytworzenie. Projektant musi poznać technologię produkcji, musi pójść do fabryki, musi wiedzieć, jak coś będzie powstawało. Najlepiej, żeby wspólnie z producentem to policzył, zastanowił się, na ile to będzie kosztowne – finansowo i ekologicznie. Jak zanieczyści nasz ekosystem. Oczywiście są świadomi producenci, firmy, które szczycą się tym, że są ekologiczne i zrównoważone, że oddają do środowiska część tego, co z niego pobierają. Myślę, że to ostatni moment, zanim zmienią się regulacje na poziomie ustawodawstwa państwowego i ponadpaństwowego. Wraz z nimi zmienią się realia produkcji. Im szybciej producenci zrozumieją nowe możliwości, opracują technologie, które pozwalają generować mniejsze odpady albo je przetwarzać, tym łatwiej będą mieli w przyszłości. Świadomość konsumencka i w wysoko rozwiniętych krajach ludzie często zastanawiają się, czy korzystać z foliówki i plastikowej butelki. Mieszkańcy krajów mniej rozwiniętych niestety nie mają tego luksusu.

Wiemy, że kolejne firmy i grupy kapitałowe, czy nawet banki, przestają finansować te projekty, które są szkodliwe środowiskowo, bo one finalnie stają się nieopłacalne. Czy czujesz i widzisz wśród producentów, że taka świadomość wzrasta? Czy jeszcze trzeba pracować nad tym, żeby szerzyć tę nowinę, czy należałoby raczej usiąść i porozmawiać o konkretach. Na jakim etapie jesteśmy w Polsce?

W Polsce rynek jeszcze jest podzielony. Jest trochę firm bardzo świadomych – zwykle mają na to budżet i specjalistów od zrównoważonego rozwoju. To firmy, które nie muszą myśleć tylko i wyłącznie o tym, jak z dnia na dzień zapewnić przepływ pieniędzy i mają luksus myślenia o przyszłości. Jednak wielu producentów w Polsce myśli krótkodystansowo. Robią to, co opłaca się w tej chwili. Regulacje w Polsce nie są jeszcze tak rygorystyczne, żeby ekologia czy modele oparte o zrównoważony rozwój się bardzo opłacały. Za bycie nieekologicznym czy nieodpowiedzialnym powinny być kary finansowe – to jak z podatkiem za cukier.5 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

To nie jest kwestia tylko regulacji prawnych.

To prawda, potrzeba też infrastruktury. Ciekawym przykładem jest tzw. biodegradowalny plastik. Robi się z niego np. torby plastikowe na zakupy i często stempluje „eko”. Jak myślisz – lepszy czy gorszy niż zwykły plastik?

W polskich warunkach?

W Polsce wielu osobom wydaje się, że to taki lepszy plastik. Ale mało kto wie, że nie wolno go mieszać z innym plastikiem, który łatwo przerobić i że w Polsce nie ma infrastruktury do przetwarzania bioplastiku.

Poza tym to wciąż rozwiązanie nowe, brak mu czasowej perspektywy, która pozwoliłaby sprawdzić, jaki jest jego rzeczywisty wpływ na środowisko. Historia biodegradowalnych reklamówek to może dziesięć, naście lat? Interesujące jest wyzwanie stworzenia materiałów, które będą zastępowały plastik w rozwiązaniach krótkotrwałych, jednorazowych. Mamy na szczęście świetne polskie projekty, niecierpliwie czekamy na to, co uda się Róży Rutkowskiej (autorce innowacyjnego, ekologicznego opakowania „Scoby”). Jej pomysł wyróżnia to, że bardzo serio traktuje proces przemysłowy. Wie, że rozwiązaniem jest wytwarzanie nowych opakowań, biodegradowalnych, kompostowalnych, jadalnych. Takich, które nie będą śmieciami, ale powstaną w warunkach przemysłowych. To dla mnie najciekawsze i dlatego upatruję w nim nadziei na przyszłość. Jest to dla mnie projekt, który ma szansę się przebić i zmienić grę.

Podczas łódzkiej edycji wystawy pokażemy rzeczy o właściwościach zbliżonych do plastiku, ale powstających w eksperymentalny sposób z biologicznych materiałów. Spróbujemy przyjrzeć się takim materiałom, które wkrótce mogą zmienić na dobre system produkcji. Plastik pasuje do wielkomiejskiego trybu życia: jest tani i szybki w produkcji, jest lekki – służy za opakowania spożywcze. Przyglądam się rynkowi i widzę dwa kierunki: z jednej strony poszukiwanie alternatyw do plastiku, z drugiej – innych sposobów korzystania z produktów. Możliwe, że będziemy musieli wymyślić alternatywne sposoby używania rzeczy, a nie tylko zastąpić jedno opakowanie innym. Może lepiej wymyślić jakąś usługę? Tego też muszą uczyć się producenci. Rynek się zmienia i coraz częściej nie wystarcza sam produkt, trzeba myśleć o tym, jak jest używany i utylizowany. Na przykład: coraz więcej firm sprzedaje kosmetyki w opakowaniach wielorazowego użytku, zapewniając serwis po sprzedaży produktu. Te firmy częstą mówią ok, kiedy skończy się ten szampon, to możesz przyjść do naszego sklepu z opakowaniem i je uzupełnimy. To ciekawe wyzwanie dla producentów. Nie zarabia się już tylko i wyłącznie produkcją. Firma Patagonia jest tego dobrym przykładem. Producent odzieży outdorowej, który mówi, żeby nie kupować nowej kurtki. Ich klienci mogą wymieniać ubrania, albo je naprawiać. Liczą ślad węglowy wysyłki, transportu. To jedna z niewielu firm, która robi dużo dla środowiska, podkreślając jednocześnie, że nie mogą powiedzieć o sobie, że mają w pełni model zrównoważonego rozwoju. Nie chodzi o to, żeby wszyscy przestali produkować, ale żeby zastanowili się, jak używane są ich produkty i co się z nimi dzieje.

---

Autorem wykorzystanych zdjęć, przedstawiających wystawę "Zasoby 2. Slow Materials" podczas lutowych targów Design w Poznaniu jest Marek Swoboda.

6 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

 

7 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

 

8 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

 

9 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

 

4 Zasoby 2 Arena Design fot. Marek Swoboda

 

10 Zasoby 2 Arena Design fot2. Marek Swoboda